czwartek, 30 października 2014

020. Projekt denko #3 - wrzesień/październik

 
Myślałam, że będzie większy odstęp między jednym postem z Projektem, a drugim ... no ale niestety, brak czasu zrobił swoje, przez co dopiero teraz piszę jakąś bardziej sensowną notkę, i są to zużycia z ostatnich dwóch miesięcy. Czasami bywa tak, że zanim większą ilość zużyję to mija na prawdę długo czas, zaś ostatnio mam tak, że wszystko zużywa mi się na raz - katorga ;o! 
 1. Cleanic Kindii, mokre chusteczki & Dada, mokre chusteczki & Pampers, mokre chusteczki - Wsadziłam je jako jedność ze względu na to, że ja między mokrymi chusteczkami serio różnicy wielkiej nie widzę. Wszystkie działają tak samo, wszystkie z tych trzech opakowań były odpowiednio nasączone, ale nie lało się z nich, super mi odświeżały ciało, dobrze służyły do czyszczenia rąk czy przetarcia pędzli podczas malowania. Wszystkie z tych trzech paczek mogę serdecznie polecić, krzywdy mi żadnej nie zrobiły, zaś ja na pewno do nich powrócę.
2. Tami, mokre chusteczki - fajny gadżet do torebki, jeżeli ktoś nie lubi żeli antybakteryjnych - a zdarzają się przecież i tacy. Kupiła je moja mama w biedronce, chyba za 1-2zł - nie wiem, nie chcę Was w błąd wprowadzić. Pewnie do nich powrócę, bo są bardzo przydatne.
3. Carea x5, płatki kosmetyczne - Jedne z najlepszych płatków kosmetycznych. Ciągle do nich powracam.
4. Maszynki do golenia Lady - nie wiem czy nadal są dostępne w sieci sklepów Biedronka, jeżeli nie to nie ma nad czym płakać, ponieważ są to najgorsze chyba maszynki jakie kiedykolwiek używałam, serio. W ogóle nie są delikatnie, szarpią, mam po nich krostki i po jednym użyciu są już tępe. Nie powrócę.
5. Ziaja, próbka kremu na dzień i noc, do skóry bardzo suchej i podrażnionej - Próbka była bardzo wydajna, więc to, co na pewno zauważyłam w kremie, to na pewno nawilża, nawet bardzo! Wszystko było by idealnie gdyby nie fakt, że ten krem absolutnie nie nadaje się na dzień, a na pewno nie dla mnie! Świece się po nim jak kula dyskotekowa, po żadnym kremie nie miałam takiego efektu, więc nie wiem, czy na jakiejkolwiek skórze prezentował by się on w miarę dobrze na dzień, aczkolwiek wydaje mi się, że jako krem na noc jest baaardzo dobry, i pewnie prędzej czy później zdecyduje się na wersję pełnowymiarową.
6. Biovax, serum wzmacniające, próbka - po jednej próbce zdecydowanie się zakochałam i zdecydowałam na wersję pełnowymiarową. Super wygładza włosy, są mięciutkie i lśniące. Kupiłam wersję pełnowymiarową.
7. Syoss & Garnier, odżywki po farbowaniu - Były dobre. Saszetka starczyła na jeden raz, więc nie jestem w stanie się wypowiedzieć, czy są po ich regularnym stosowaniu jakieś super rezultaty. Jak na odżywki, ani jedna ani druga włosów mi nie obciążyła, ładnie wygładziła.
 1. Eveline SPA, mleczko do ciała - Miał dokładnie takie samo działanie, co jego poprzednik opisywany już jakiś czas temu tutaj. Ładny zapach, jedyny minus to pompka, która mi się odkręciła po jakimś czasie, i nie chciała się wkręcić przez co musiałam wydobywać paluchami produkt ze środka. Powrócę do tego produktu.
2. Dove, kremowy żel pod prysznic - Wspominałam o tym żelu (tylko innym zapachu!) w poprzednim Denko. Są to żele, do których powracam non stop. Wydajne, pięknie się pienią, delikatnie nawilżają i pachnął jak dla mnie obłędnie! Na pewno powrócę. 
3. Lirene, STOP Cellulit peeling - Kolejny produkt, który pojawił się w poprzednim Denku, więc można się domyśleć, że ma to coś, co mnie w nim zauroczyło. Jak dla mnie najlepszy peeling, a z ćwiczeniami faktycznie poprawia kondycję skóry. Powrócę na pewno!
4. Kolastyna, brązujący balsam do ciała - Zakupiłam go rok temu na wakacjach. Uratował on moją skórę od koloru buraczanego - zwykle początkowo tak się niestety opalam, i dopiero po jakimś czasie mi brązowieje. Za pomocą tego balsamu, już po dniu moja opalenizna wyglądała na prawdę dobrze. Ponadto fajnie nawilżał, ładnie pachniał - typowo orzechem jak dla mnie. Na wakacjach na pewno do niego powrócę.
5. Intime, żel do higieny intymnej - Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że mnie piekło po tym żelu. Więc jak można się domyśleć - nic przyjemnego ... Ponadto miał bardzo dziwną, glutowatą konsystencję. Nie powrócę do niego.
6. Isana, pianka do golenia - Jak na taką pojemność i na to, że jej sobie w ogóle nie żałowałam na prawdę bardzo dobra pianka do golenia, wydajna. Jak będę gdzieś na dłużej wyjeżdżać na pewno do niej wrócę.
7. Bielenda, Peeling cukrowy do ciała -nie, nie i jeszcze raz nie. Szczegółowa recenzja tutaj. Nie powrócę na pewno!!
 1. Batiste, suche szampony - Stwierdzam, że tych małych gówienek za przeproszeniem, nie opłaca się w ogóle kupować. Wiem, że Suchy szampon służy do awaryjnych sytuacji, aczkolwiek i tak nie brałam go nigdzie ze sobą, poza na siłownię - gdzie spokojnie mogła bym włożyć duży do torby, więc nie widzę potrzeby aby kupować ponownie małe wersje. Ponadto najlepiej sprawdził mi się o zapachu kwiatów, najmniej przemawia do mnie wiśniowy. Powrócę na pewno do suchych szamponów.
2. BabyDream, szampon do włosów - W poprzednim projekcie Denko również sie pojawił, w nastepnym zapewne też się pojawi. Ulubiony szampon, na pewno do niego powrócę.
3. Jantar, wcierka do włosów - Wyrzucam tylko niepraktyczne opakowanie, ze względu na to, że samą wcierkę przelałam do opakowania z atomizerem, tym samym nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat tej wcierki.
4. Syoss, farba do włosów - Farby do włosów z Syossa najbardziej mi podpasowały. Kolor zawsze wychodzi taki, jak na próbniku/opakowaniu. Włosów nie mam po nich wielce spalonych, poza jednym kolorem - ciemniejszym, już jakiś czas temu, nigdy mnie nie zawiodły. I z czystym sumieniem polecam, i na pewno do farb firmy syoss powrócę.
 1. Garnier, płyn micelarny 3w1 - Odkąd się pojawił na sklepowych półkach zaczął robić furorę. Z tego co się orientuję, ma on zdecydowanie więcej pozytywnych, niż negatywnych opinii. Jest to płyn micelarny, porównywalny z kultową biodermą - której sama nie używałam, ale dużo o tym produkcie się nasłuchałam i naczytałam. Osobiście jest to mój ulubieniec, i oczywiste jest to, że do niego powrócę!
2. Pharmaceris, tonik normalizujący - Bardzo dobry i wydajny tonik. Ma on zapach typowy do zapachu firmy Pharmaceris z serii T. Na pewno bym do niego powróciła, gdyby nie fakt, że czaję się na wodę różaną, i mam ulubieńca w Srebrze koloidalnym, dlatego też nie powrócę do tego produktu. Ale osobom, które mają problem z trądzikiem i świeceniem się polecam!
3. La Roche Posay, Effaclar Duo -Jeden z kolejnych produktów 'rozsławionych w sferze vlogowej i blogowej'. Osobiście sprawdzał się on u mnie bardzo dobrze. Nawet przyjemny zapach, super sprawdzał się pod makijażem, ładnie wygładzał, pomaga na pewno w walce z niedoskonałościami, i przede wszystkim - jest mega wydajny! Na pewno do niego powrócę za jakiś czas.
4. Cetaphil, krem nawilżający - Produkt, który się u mnie niestety zmarnował. Użyłam go zaledwie kilka razy, zaś jak go odkopałam, to okazało się, że jest przeterminowany :/. Pamiętam go, i pamiętam też, że był bardzo dobrym kremem nawilżającym. Najlepszy na noc, ze względu na to, że jest bardzo rzadki, a zarazem skóra się po nim świeci. Sama jednak do niego nie powrócę.
1. Pharmaceris, fluid intensywnie kryjący -Mój ulubieniec. Więcej informacji o tym podkładzie tutaj. Na pewno do niego powrócę.
2. Manhattan, puder kompaktowy - Swego czasu był to mój ulubiony puder. Nie pamiętam dokładnie ile miałam opakowań, ale z 6-7 w swoim życiu na pewno zużyłam! Przerzuciłam się z niego na inny tylko dlatego, że wybrałam puder sypki, transparenty. Dlatego też nie wiem czy do niego powrócę, aczkolwiek polecam wszystkim, którzy lubią pudry kompaktowe, i które oczekują dobrego krycia i matu!
3. FM, puder bambusowy - Dostałam do od koleżanki, ponieważ jej się nie sprawdził. Jestem z niego bardzo zadowolona, bardzo dobry puder transparenty, matujący. Ma śliczny zapach, podobny do tego z Paese, jednak nie powrócę do niego, bo mam swojego ulubieńca już.
4. Wibo, Growing lashes - Dosyć rozsławiony tusz w YT i w sferze blogowej. Moja mama go uwielbiała/uwielbia w dalszym ciągu. Mnie on do siebie nie przekonał, nie zauważyłam jakiegoś super efektu na rzęsach, dlatego też do niego nie powrócę.
5. Eveline, SOS Lash Boster - tutaj recenzja. Powróciłam do tego produktu.
4. j'adore, perfum 20ml - wiadomo, że podróbka, ale jaka piękna! I praktyczna! Pojemność i opakowanie jest mega ze względu na to, że wszędzie się zmieści, a zapach ma fenomenalny. Polecam serdecznie, zaś sama powrócę na pewno.
5. Nivea, pomadka do ust 'vitamin shake' - Odrobina pomadki jeszcze została, ale z pięknego, owocowo-kwaskowatego zapachu, zaczęła śmierdzieć, a w sumie to nie dziwne, bo już ją mam baaardzo długo. Uwielbiam pomadki z Nivei, i wydaje mi się, że prędzej czy później do którejś z pomadek Nivea powrócę!
6. Inglot, pomadka do ust - Produkt dobry, aczkolwiek baaardzo niewydajny. Kupiłam go dlatego, że był na promocji z 9zł zszedł do 6zł. Fajnie nawilżała, leciutko barwiła usta, fajnie się utrzymywała. Nie wiem czy do niej powrócę.
___________________________________________________________
FINITO! Mogę wszystko wyrzucić. Jak dobrze!
Do następnego posta, mam nadzieję, że z mniejszą przerwą między postami :) ! 

niedziela, 5 października 2014

019. Max Factor - 2000 kalorie

Dzisiaj o bardzo kultowym i rozsławionym tuszu do rzęs, a mowa tutaj oczywiście o 
Max Factor - 2000 kalorie!

Kupiłam go na jakiejś wyprzedaży Rossmanowskiej, za ok.25zł? jakoś tak ...
Początkowo byłam nieco zdziwiona .
Szczoteczka jakaś taka ... zwykła?
Tusz ... czarny?
a efekt? bez jakiś większych ekscesów ...
'tak w sumie to szału nie ma, dupy nie urywa' - pomyślała Dominisia i używała tuszu raz na ruski rok.
Od producenta:
Cena:
No i teraz do rzeczy ... moją miłością ten tusz stał się jakieś 2 miesiące temu.
Właśnie wtedy zaczęłam go poznawać i wręcz zakochiwać się w nim! Co najdziwniejsze ... zaczął być na równi z moim ulubieńcem z Maybelline The Colossal - a to jest na prawdę ciężkie, bo mam parcie na ten tusz na maxa!
Co mi się w nim podoba, to przede wszystkim to, że swoją niezwykłością jest definitywnie niezwykły. Jak można zauważyć szczoteczka szału nie robi, nie jest wielce wydziwiana. Zwykła, nie sylikonowa, mała ... ale na prawdę działa cuda na rzęsach tak samo, jak sam tusz!
Pięknie rozdziela, pogrubia, DELIKATNIE wydłuża. 
Malując się tym tuszem jest zachwycona ze względu na to, że niejednokrotnie ludzie pytają się mnie czy mam doklejane rzęsy - żaden tusz nie dawał u mnie takiego efektu jak ten.


Proszę Was, nie zwracajcie uwagi na moje brwi - nie były jeszcze dokończone! 
+ mam odrobinę krótkie rzęsy, więc przed tuszem ZAWSZE nakładam z odżywką od Eveline, która je wydłuża, ale pogrubienie powstaje tylko dzięki samemu tuszowi!

czwartek, 2 października 2014

018. Projekt Denko #2 cz.IV (ostatnia!)- pielęgnacja twarzy

Ostatnia część! wreszcie ! 

Część IV - pielęgnacja twarzy
 1. Ziaja nuno, peeling enzymatyczny - konsystencja tego peelingu była bardzo fajna. Jak bym krem sobie na twarz nakładała i trzymała go. No i poza konsystencją to chyba nic wielkiego w moim przypadku on nie zdziałał. Fajnie wygładzał, jednak uważam, że po wielu produktach można uzyskać wygładzenie + jakieś działanie ... tutaj takiego nie zauważyłam. Nie powrócę do tego produktu.
2. La Roche Posay, Effaclar żel - najlepszy żel do mycia twarzy jaki kiedykolwiek miałam! Super się pienił, pięknie oczyszczał i wygładzał. Mega wydajny. Dla skóry trądzikowej wrażliwej idealny! na pewno do niego powrócę.
3.Avene, próbka żelu do mycia twarzy - próbka ta była dodatkiem do kremu, który zakupiłam z tej samej firmy. Opakowanie jak najbardziej na plus - na pewno je sobie zostawię, na wyjazdy jest bardzo praktyczne! Co do samego działania żelu ... masakra. Suma sumarów oczyszczał twarz dobrze, ale jak ją ściągał! Coś okropnego. 1/4 produktu musiałam wylać, bo się tego niestety używać nie dało. Ściągało i wysuszało mi twarz ... nie powrócę do wersji pełnowymiarowej.
 1. Alter Medica, Srebro koloidalne - o tym produkcie wspominałam tutaj. Nic dodać nic ująć. Cudo nad cudami. Naturalny tonik, który wspomaga wydzielanie sebum ... na pewno do niego powrócę!
2. Charmine Rose, tonik ziołowy - tonik ten kupiłam u kosmetyczki, przeznaczony głównie do cery tłustej - trądzikowej. Zapach miał mega ziołowy, więc kto takiego nie lubi to raczej i z tonikiem się nie polubi. Opakowanie niby fajne, jednak nie do wodnistej konsystencji. Naciskając pompkę bywało tak, że tonik 'wyskoczył' wszędzie tylko nie na wacik :/. Fajnie odświeżał buźkę, ładnie tonizował jednak w przybliżeniu (nie nałożeniu na!) z oczami zaczęły mnie piec i łzawić - tak, tak ... mam wrażliwe oczy, co nie zmienia faktu, że pod koniec było to już męczące i uciążliwe. Sam w sobie produkt fajny, aczkolwiek mam swoich ulubieńców i raczej do niego nie powrócę.
3. BeBeauty, płyn micelarny - jak na taką cenę to na prawdę cudeńko! Nie wiem czy jest sens wychwalania tak kultowego i popularnego produktu. Bardzo dobry płyn micelarny, bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Jedynym jego minusem jest nieprzyjemna tłusta powłoczka, która po aplikacji jest delikatnie wyczuwalna. Tak czy inaczej - powrócę do tego produktu prędzej czy później.
4.L'oreal, oczyszczający płyn micelarny - bardzo dobry produkt. Nie powiem, że nie bo radził sobie bardzo dobrze ze zmyciem makijażu, aczkolwiek uważam, że jest on taki sam (z oczami radzi sobie w moim przypadku nieco gorze) jak płyn Micelarny z Garniera - który ubóstwiam swoją drogą! Nie widzę sensu wydawania 15zł za płyn o pojemności 200ml, skoro za ok.17zł (w regularniej cenie, na promocji i za 12zł) mam genialny płyn micelarny z Garniera o pojemności 400ml. Nie powrócę do tego produktu.
1. Mixa, dwufazowy płyn do zmywania makijażu -pisałam o nim tutaj. Najlepszy dwufazowy płyn do zmywania makijażu oczu. Nie pozostawia tłustej powłoki, super dla wrażliwych oczu, no cudeńko! Powrócę na pewno
2. Bioderma sebio, płyn micelarny (przeznaczony do skóry trądzikowej i tłustej) -hmmm ... nie wiem co mam myśleć na temat tego produktu. Tyle o nim jest, tyle szału i tym podobne, a ja po tej próbce jakiegoś wielkiego 'wow' nie odczułam. Płyn jak płyn. Taki sam jak mój ulubieniec z Garniera - a cena jego jest kilka razy wyższa. Nie wiem ... może to przez to, że miałam tylko próbkę, ale właśnie dzięki niej jakoś dupy mi nie urwało ... nie wiem czy skuszę się na wersję pełnowymiarową.
3. Pharmaceris, emulsja matująca - faktycznie ten produkt radził sobie w walce z nadmiarem wydzielanego sebum i matowieniem skóry na dłuższy czas. Bardzo dobrze matował, szybko się wchłaniał, nie pozostawiał jakiejś dziwnej lepiącej powłoki na twarzy, buźka była wygładzona i delikatna, ponadto ładnie pachniał. Idealny jako baza pod makijaż dla osób z tendencją do skóry trądzikowej, świecącej się. Wydaje mi się, że powrócę do tego produktu.
4. Aknemycin plus - produkt ten ma już w cholerę i jeszcze wiecej za przeproszeniem. Znalazłam go, ogarnęłam, że jest ważny do 2015, więc skończyłam używając go na ramiona gdy mi jakieś nieprzyjemnie rzeczy wyskoczyły. Jak wiecie - albo i nie, moja cera jest podatna bardzo, więc jak ja ten 'płyn' miałam przeznaczony do twarzy, tak moja koleżanka na plecy (!) więc ... no właśnie, super. Ponadto w ogóle nie działał na mnie, kosztował ponad 50zł, nic szczególnego nie robił. Są o wiele lepsze i tańsze specyfiki na walkę z trądzikiem. Nie kupię go ponownie ...
5. Unia, Alantan Plus Krem -kupiłam go przez przypadek i kocham przypadki, zdecydowanie! Krem mega treściwy, mega gęsty, momentami mogło by się wydawać, że tępy w konsystencji jednak tak nie jest, spokojnie! Trzeba się tylko nauczyć z nim obchodzić jak ktoś nie jest przyzwyczajony do zbitej konsystencji. Ślicznie buźkę matował - mnie to nie było potrzebne, bo na noc go nakładałam, ale dużo dziewczyn pisało, że jest bardzo dobry pod makijaż. Super nawilżał! Na pewno do niego powrócę.



No i tyle kochani! Drugi Projekt Denko na moim blogu dobiegł końca!
cz.I -  http://mundoenelamor.blogspot.com/2014/09/011-projekt-denko-2-czi-inne-kolorowka.html
cz.II - http://mundoenelamor.blogspot.com/2014/09/014-projekt-denko-2-czii-pielegnacja.html
cz.III- http://mundoenelamor.blogspot.com/2014/09/016-projekt-denko-2-cziii-pielegnacja.html
Kolejny się już gromadzi, ale postaram się go zrobić tak, aby zmieścił się w jednej notce ... a nie czterech >.<

Kolejna notka pewnie pod koniec tygodnia, trzymajcie się :) !


poniedziałek, 29 września 2014

017. Ulubieńcy Września + mini Tydzień w zdjęciach #2

Wrzesień dobiega końca, tak więc czas go kosmetycznie podsumować :)
Ogólnie to nic w tym miesiącu jakoś mnie szczególnie nie urzekło szczerze powiedziawszy, aczkolwiek wydobyłam ze swoich 'zbiorów' kosmetyki zarówno te kolorowe, jak i pielęgnacyjne, które były w tym miesiącu niezbędne i bardzo ważne w codziennym użytku, tak więc zapraszam!

 1. Lirene, peeling do ciała antycellulitowy - wspominałam o nim w projekcie denko. Jest to mój ulubiony peeling, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji ciała póki co. Fakt faktem, jakiś meeega wydajny to on nie jest, ale warto się na niego skusić!
2. Physiogel, żel do mycia skóry suchej i wrażliwej - wybawienie dla mojej trądzikowej, ale często przesuszającej się skóry! Pięknie nawilża, wygładza i poprawia stan mojej cery.
3. Dove, krem do rąk - najlepszy krem do rąk jaki kiedykolwiek miałam! Nie jest on do rąk ekstremalnie suchych, jednak moje co jakiś czas się przesuszają i są szorstkie. On załatwia ten problem, ślicznie je wygładzając, odżywiając a zapach ma obłędny!
4. Suchy szampon, Batistse - stwierdzam, że wersja mini mimo, że jest mniej opłacalna to jest zdecydowanie bardziej praktyczna. Wszędzie się zmieści i ratuje włosy w każdej sytuacji.
1. Rimmel Wake me up, podkład - nie jest to podkład typowo dla mojej cery. Jest on przeznaczony do skóry suchej i normalnej, zaś moja jest przetłuszczająca się idąca w stronę normalnej. W tym miesiącu używałam go dosyć częst, gdy chciałam mieć coś delikatniejszego na twarzy, mniej kryjącego a rozświetlającego. 
2. Astor Skin Match, podkład - mimo, że podkłady z Pharmaceris kocham nad życie, i żaden ich nie zastąpi to w tym miesiącu jednak tego najczęściej używałam. Pięknie kryje, wtapia się i wyrównuje koloryt. Ponadto delikatnie rozświetla dzięki czemu skóra wygląda na wypoczętą - idealny na ranki - do szkoły!
3. Paese, puder bambusowy - to już/ albo i dopiero (?) drugie opakowanie, jednak na pewno nie ostatnie. Osobiście jest to najlepszy puder matujący jaki dotychczas miałam, i póki co nie wymienię go na żaden inny.
4. Paese, cienie do oczu - w tym miesiącu najczęściej używałam różowego/perłowego. Recenzja tutaj.
5. Max Factor 2000 kalorie, tusz do rzęs - z poniżej opisaną odżywką do rzęs sprawował się u mnie wspaniale! Super pogrubiał i unosił rzęsy, delikatnie je wydłużał. Na prawdę efekt 'wow!'. Sama byłam zszokowana gdy ludzie się mnie pytali czy mam doczepiane sztuczne rzęsy ;o
6. Eveline SOS LB, odżywka do rzęs - zdecydowanie jest moim odkryciem. Pięknie wydłuża rzęsy, a w duecie z powyższym rzęsy wyglądają fenomenalnie! Więcej informacji o niej tutaj.
7. Rimmel Glam'Eyes, cień do powiek - i jego używałam dosyć często we wrześniu. Zarówno na powiekę, jak i na rozświetlenie łuku brwiowego - sprawdzał się równie super!
 8. Catrice Eye Brow, kredka do brwi - swego czasu nie mogłam się do niej przekonać, ale w tym miesiącu zdecydowanie używałam jej częściej. Ma super kolor i ogólnie jest wspaniała!
9. Maybelline, Baby Lips - bardzo rozpowszechniony produkt swego czasu. We wrześniu nie nosiłam za wiele koloryzowanych błyszczyków/pomadek/szminek. Jednak kiedy miałam ochotę na jakiś 'kolorek' na ustach to wybierałam głównie coś, co zostawiało ładną różową poświatę, czyli BL.
10. MySecret french manicure, lakier do paznokci - tak, tak. Zdecydowanie nie jestem fanką lakierów do paznokci, wręcz przeciwnie - mam ich dużo jak na osobę, która nienawidzi malować sobie paznokci. Ale pasowało by, aby paznokcie były w jakimś stanie, a ja lubię, jak wyglądają na zadbane i naturalne - a ten lakier daje mi taki efekt.
11. Avon, mgiełka - co tu dużo pisać ... mgiełka mająca na prawdę baaardzo ładny zapach! Milo się ją użytkuję.


No i na sam koniec MINI TYDZIEŃ W ZDJĘCIACH
dlaczego mini? bo za dużo to ich drodzy państwo  niestety nie ma >.< ... no ale coś tam można wrzucić!

 na gastronomii standardowo coś 'pichciliśmy'. Przyszedł czas na przystawki ...
 moje nowe uzależnienie <3 ! Budyń/kaszka/ryż na mleku + orzechy/masło orzechowe (zdrowe i naturalne!) + czerwona herbata ... o luuudzie ... wspaniałe *___*
 siłownia ... zawsze spoko!
 ... i racuszki robiliśmy na gastronomii dla dzieciaczków z klasy drugiej podstawówki, dzieciaczky były prze kochane!
 moja biedronkowa miłość, za 6.99zł! świeczka waniliowa ... jak ona pachnie ...
 PannaJoanna za granicą ... kusi słodkościami ;<
 panowie pracują a ja sobie jadę na trzecie piętro ...
 ... sprzątać takie oto pokoje ...
 wózek bardzo przydatny, nie powiem, że nie !
 praktyka w hotelu taka ciekawa ...
ostre cięcie! - spoko ... niektórzy nawet tego nie zauważyli :D !




wtorek, 23 września 2014

016. Projekt Denko #2 cz.III - pielęgnacja włosów

Jeeej! już dobiegamy do końca projektu denko! 
Nawet nie wiecie jak się cieszę, bo szczerze powiedziawszy to już mam serdecznie dość trzymania tych opakowań, i dzielenia tego denko na części, choć z drugiej strony wiem, że jak bym to dała w całość to ten post nie miał by końca, a długości'owo zajął by cały suwak >.< 



Część III - pielęgnacja włosów
1 & 2. BabyDream, szampon do włosów - Chyba jeden z najbardziej znanych szamponów ostatnimi czasy w sferze blogowej i vlogowej. U mnie rzecz oczywista to również strzał w dyszkę. Początkowo odrobinę plątał włosy, jednak teraz już jest w porządku, a po zastosowaniu odżywki w ogóle się nie pamięta o jakimkolwiek kołtunie. Szampon ten zdecydowanie spowodował, że nie muszę myć włosów codziennie tak, jak kiedyś a co dwa-trzy dni - mam a raczej miałam włosy mocno przetłuszczające się. Oczywiście, że do niego wróciłam.
3. Nivea, diamond volume - szampon do włosów - Baaardzo doby szampon! Zauważyłam, że włosom przetłuszczającym się zdecydowanie bardziej leżą szampony o kolorze przeźroczystym, bez żadnych barwników i tym podobne. Bardzo dobrze oczyszczał włosy, czy powodował on że moje włosy jakoś szczególnie błyszczały? nie wiem, nie zwracałam na to uwagi! Dla mnie było ważne, aby mi ładnie włosy czyścił i właśnie to robił :) Powrócę do niego.
1. Alterra, odżywka do włosów - zarówno jak szampon z BD tak i ta odżywka jest rozsławiona na YT i blogach. Postanowiłam jej wypróbować ze względu na to, że dużo osób ją poleciło no i u mnie się niestety ona zdecydowanie nie sprawdziła. Poza tym, że mi włosy wygładzała po umyciu - czyli robiła to, co wszystkie odżywki, nie robiła kompletnie nic. Mogła bym wręcz stwierdzić, że przesuszała mi odrobinę włosy, co wcale nie było fajnie. Po 1/4 opakowania służyła mi jako specyfik do depilacji - w tym wypadku sprawdziła się bardzo fajnie! Zapach na plus! nie powrócę do niej.
2. Garnier Ultra DOUX, odżywka do włosów farbowanych - hmmm ... mam bardzo mieszane uczucia co do tej odżywki. Rzecz jasna była bardzo dobra! Włosy były po niej wygładzone, mięciutkie, ślicznie pachniały ... jedna czy mi kolor ochraniała? nie była bym do końca przekonana. Sama w sobie działanie na plus, ale nie wiem czy lepiej nie działa na moje włosy jej żółta siostrzyczka z Avokado. Nie wiem czy powrócę do tego produktu.
3. Gliss Kur, ekspresowa odżywka bez spłukiwania do włosów zniszczonych i przesuszonych - przed tą odżywką miałam z tej samej serii tyle, że czarną - do włosów bardzo zniszczonych i zdecydowanie bardziej mi przypadła. Ta chyba nie do końca radziła sobie z odbudową moich włosów, nie wiem czy była po prostu dla nich za słaba, czy sama w sobie była nie wypałem - tego nie jestem w stanie ocenić. Tak czy owak ładnie pachniała, mgiełka z dozownika rozpylała się równomiernie a nie tzn.'strumieniem' co jest wspaniałe w tych odżywkach! Poza tym bardzo dobrze radziła sobie z poplątanymi włosami. Mimo tych plusów jak wspominałam - za słaba na moje włoski, raczej do niej nie powrócę.
4. Batiste suchy szampon, zapach tropikalny - Aktualnie? coś, bez czego się obejść nie mogę - dosłownie! Ostatnio mi się wszystkie moje zapasy skończyły, to wytrzymałam może ze dwa tygodnie i musiałam mieć kolejny - i to nie byle jaki tylko z Batiste. Są to zdecydowanie najlepsze suche szampony jakie przyszło mi testować, i na chwilę obecną nie mam zamiaru się odwrócić od nich tyłkiem. Ratują moje włosy z sytuacjach momentami bez wyjścia, więc oczywiście, że do niego powrócę.

Łuf! No i to tyyyle!  Jeszcze pielęgnacja twarzy i póki co Denka koniec ;3 - na jakiś czas, bo już kolejne się zbiera, bardzo fajna ja  - wiem >.< ...

niedziela, 21 września 2014

015. Paese - opalizujące cienie do powiek

Tygodnia w zdjęciach niestety nie będzie.
Powód jest jeden i dosyć kluczowy a mianowicie od wtorku do soboty chorowałam, i siedziałam przez ten cały czas w domu - poza wyjściem do lekarza.
Jednak chciałam, aby notka się ukazała, dlatego też postawiłam na recenzję. Zapraszam!



Na samym początku trzeba wspomnieć, że trójeczkę tych cieni kupiłam całkowicie w ciemno. W jednym ze sklepów kosmetycznych - osiedlowych. Za szybką je ujrzałam, w kolorach się automatycznie zakochałam i takim oto sposobem nie pytając nawet o cenę poprosiłam o nie.
Od producenta: Opal to jedwabiste i miękkie cienie do powiek. Ich  delikatna konsystencja sprawia, że aplikacja jest komfortowa nawet dla wrażliwej skóry powieki. Zawierają drobno zmieloną perłę, która odbija światło tworząc trójwymiarowy efekt makijażu oka. Gotowe zestawy kolorystyczne ułatwią kreowanie makijaży dziennych, wieczorowych oraz fantazyjnych. Nie podrażniają i nie uczulają, nie zawierają parabenów.
Cena: zależy od stoiska/sklepu. Na stoisku Paese są one dostępne za ok.24-25zł, ja za nie dałam jakoś 15zł

 Definitywnie to moje odkrycie jeżeli chodzi o kolorówkę i cienie do powiek! 
Pigmentacja cieni powala na kolana - dosłownie. Kolory są piękne i wyraziste. Super opalizują, zaś blask ten nie jest chamskim  - czego bardzo nie lubię. Efekt jest bardzo subtelny.
Trzeba też dodać, że cienie nie mają tępej konsystencji i się bardzo dobrze nakładają - zarówno paluchem jak ja to lubię robić, jak i pędzelkiem. Nie osypują się, więc krzywdy sobie nimi zrobić raczej nie można. Są długotrwałe nawet bez bazy, co jest na prawdę mega plusem!
Jedynym minusem tego produktu jest dostępność - ciężko dostać te cienie stacjonarnie. Tylko na stoiskach Paese a ja wiadomo, nie wszędzie je znajdziemy.

Zdjęcie z internetu!
Jak już mogłyście zauważyć ja posiadam trójeczkę o numerku 244.
Wersji jak widzicie na powyższym zdjęciu jest zdecydowanie więcej, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście na pewno kupię jeszcze nie jedną trójkę, bo mnie te cienie oczarowały totalnie!
Póki co czaję się na 231, 238, 241, 242 - wszystko oczywiście z czasem i nie na raz, ale na pewno się w nie zaopatrzę :).



* Póki co walczę z czasem i nowym wyglądem bloga - podstrony się już budują :) !

wtorek, 16 września 2014

014. Projekt Denko #2 cz.II - pielęgnacja ciała

Cześć i czołem!
Ponad tydzień temu opublikowałam pierwszą część (po)wakacyjnego Projektu Denko,
(link/i, które będę ciągle uzupełniać do innych części, wkleję na samym dole w notce)
który składał się z kolorówki i innych pierdół - czyli maseczek, próbek, wacików itp.
Dzisiaj zapraszam Was na Część Drugą, która będzie wiązać się tylko i wyłącznie z pielęgnacją ciała. Tak więc zapraszan!

Część II - pielęgnacja ciała 
 1. Le Petit Marsellais, żel pod prysznic- Ostatnimi czasy bardzo popularny produkt, jak i ogólnie cała firma, która stosunkowo niedawno pojawiła się w Polsce. Miałam wersję z białą brzoskwinią i nektarynką - żel pachnie OBŁĘDNIE! Super się pieni, skóra po umyciu jest miękka i delikatna. Jak najbardziej polecam ten żel a sama do niego na pewno powrócę.
2. Dove, kremowy żel pod prysznic- Ulubieniec wszechczasów jeżeli chodzi o pielęgnacje ciała! Zapachy ma najlepsze, konsystencja jest nieporównywalna z żadnymi żelami pod prysznic, pieni się wspaniale, zapach/y najlepsze. Cudo a nie żel pod prysznic! Zdecydowanie polecam, wracam do niego ciągle i nie przestanę!
3. Lirene, peeling antycellulitowy -Nie jestem jakimś specem jeżeli chodzi o testowanie peelingów do ciała, jednak przetestowałam nie jeden i muszę stwierdzić, że ten jest najlepszym jaki dotychczas miałam. Jest wystarczająco ostry, aby poradzić sobie z wygładzeniem skóry i usunięciem martwego naskórka, pachnie pięknie - słodką pomarańczą <3. Co jest dla mnie też ważne - nie zostawia nieprzyjemnej, tłustej warstwy na skórze i nie ślizgam się jak bym się posmarowała masłem. No i co najważniejsze ... Wspomaga walkę z cellulitem, oczywiście z ĆWICZENIAMI I RACJONALNĄ ZDROWĄ DIETĄ! nie możemy oczekiwać od takiego produktu, że wszystko się samo zredukuje bez niczego. Ja osobiście polecam ten produkt, i wracam do niego ciągle.
4. Isana, żel pod prysznic, miniaturka - z tego co pamiętam kupiłam go specjalnie pod pielgrzymkę, jako że nie chciałam tachać dużej butli, a i taka mała buteleczka mi się przyda na przyszłość na przelanie czegoś innego i wzięcie w podróż. Żel sam w sobie był dobry. Miał fajną, kremową konsystencję, bardzo ładny zapach - nie męczył, nie był za bardzo intensywny. Nie pienił się jakoś wybitnie, no ale nie było też znowu jakoś najgorzej. Z tego co zauważyłam to nie wysuszył mi skóry, ale też jej nie nawilżył. Wydaje mi się, że jak nie będę miała pieniążków przy pupie to zdecyduje się na wersję pełnowymiarową tego produktu.
1. Joanna Sensual, żel do golenia -Zwykle nie kupowałam sobie typowo swojej pianki do golenia. Goliłam się tak na prawdę tym, co miałam pod ręką w łazience - też piankami, tylko takimi o! które po prostu w domu sobie były. Był on na promocji swego czasu w Naturze, więc doszłam do wniosku, że warto wypróbować i faktycznie się opłacało. Zapach miał bardzo ładny. Nie natrętny, subtelny i delikatny, ale nakładając czuć go było. Ponadto super zmiękczał włoski, dosyć wydajny. Pod koniec użytkowania zepsuł się 'korek', z którego wydobywał się żel, więc to jest tego największym minusem i mam nadzieję, że trafiłam na taki felerny egzemplarz. Wydaje mi się, że wrócę do tego produktu ponownie.
2. Bebeauty SPA, sól do kąpieli - sama bym jej pewnie nie kupiła, jednak moja mama lubi takie 'bajery', a że była nie droga to z ciekawości po nią sięgnęła w biedronce. Używałam jej głównie ja i jestem z niej bardzo zadowolona. Miałam o zapachu trawy cytrusowej i bambusa i faktycznie zapach był meeega cytrusowy, mega orzeźwiający! więc jeżeli ktoś lubi takie zapachy to polecam serdecznie. Skóra bardzo ładnie pachnie po wyjściu z wanny, zapach nie utrzymuje się na niej spektakularnie długo, można by rzec, że krótko, ale pewnie do niej powrócę, bo kąpiel z nią była o wiele przyjemniejsza :).
3.CleanHands, antybakteryjny żel do rąk - zapach w 100% bez jakiegokolwiek wątpienia zalatuje alkoholem, konsystencja jest baaardzo rzadka, więc trzeba uważać, ale dzięki temu produkt jest dosyć wydajny, bo niewiele potrzeba, aby 'przemyć' całe łapki. Opakowanie wygodnie z zatrzaskiem, aktualnie takiego już nie posiada - jest z zakrętką, i bardziej szorstkie i mniejsza pojemność z tego co się orientuję, jednak jest to dobry żel antybakteryjny i powróciłam do niego.
4. Ziaja Acti, antyperspirant w kremie -Przede wszystkim to bardzo wydajny produkt, miałam go okrutnie długo, ale powiem Wam, że się z nim w ogóle nie męczyłam, a to na prawdę mega plus! Ponadto Miał piękny, cytrusowy zapach <3 jeden z ładniejszych jakie w ogóle wąchałam <3 no zakochałam się w nim! Co do działania hmmm ... na pewno hamował pot, jednak sprawdzi się on bardziej w porze jesienno-zimowej ew.na początku wiosny. W okresie letnim postawiła bym na coś mocniejszego. Wrócę do niego ponownie.
5. Avon, kulka pod pachy, incandessence - co do nazwy kulki nie jestem w stu procentach przekonana, czy to na pewno ta nazwa, pomarańczowe opakowanie. No i właśnie ... zacznijmy może od opakowania, które jest okropne pod tym względem. Otwierając folijkę można ją bezproblemowo zdjąć tak, jak widać na powyższym zdjęciu, przez co produkt wygląda bardzo nieestetycznie. Poza tym jest bardzo mało wydajny, więc szkoda. Z drugiej strony produkt baardzo dobrze chroni przed potem, i nadaje się na lato jak najbardziej! Dodatkowo często jest na promocji w katalogu. Nie wiem czy do tego produktu powrócę, może jak będzie na promocji? zobaczymy ...


Hmmmmm ... jak możecie zauważyć do większości produktów powrócę.
Cieszę się, bo rzadko kiedy trafiam na jakieś mega buble, więc jak mi się coś sprawdza raz to zwykle prędzej czy później sięgnę  po to po raz drugi, trzeci i tp :)