Tygodnia w zdjęciach niestety nie będzie.
Powód jest jeden i dosyć kluczowy a mianowicie od wtorku do soboty chorowałam, i siedziałam przez ten cały czas w domu - poza wyjściem do lekarza.
Jednak chciałam, aby notka się ukazała, dlatego też postawiłam na recenzję. Zapraszam!
Na samym początku trzeba wspomnieć, że trójeczkę tych cieni kupiłam całkowicie w ciemno. W jednym ze sklepów kosmetycznych - osiedlowych. Za szybką je ujrzałam, w kolorach się automatycznie zakochałam i takim oto sposobem nie pytając nawet o cenę poprosiłam o nie.
Od producenta: Opal to jedwabiste i miękkie cienie do powiek. Ich delikatna
konsystencja sprawia, że aplikacja jest komfortowa nawet dla wrażliwej
skóry powieki. Zawierają drobno zmieloną perłę, która odbija światło
tworząc trójwymiarowy efekt makijażu oka. Gotowe zestawy kolorystyczne
ułatwią kreowanie makijaży dziennych, wieczorowych oraz fantazyjnych.
Nie podrażniają i nie uczulają, nie zawierają parabenów.
Cena: zależy od stoiska/sklepu. Na stoisku Paese są one dostępne za ok.24-25zł, ja za nie dałam jakoś 15zł
Definitywnie to moje odkrycie jeżeli chodzi o kolorówkę i cienie do powiek!
Pigmentacja cieni powala na kolana - dosłownie. Kolory są piękne i wyraziste. Super opalizują, zaś blask ten nie jest chamskim - czego bardzo nie lubię. Efekt jest bardzo subtelny.
Trzeba też dodać, że cienie nie mają tępej konsystencji i się bardzo dobrze nakładają - zarówno paluchem jak ja to lubię robić, jak i pędzelkiem. Nie osypują się, więc krzywdy sobie nimi zrobić raczej nie można. Są długotrwałe nawet bez bazy, co jest na prawdę mega plusem!
Jedynym minusem tego produktu jest dostępność - ciężko dostać te cienie stacjonarnie. Tylko na stoiskach Paese a ja wiadomo, nie wszędzie je znajdziemy.
Zdjęcie z internetu!
Jak już mogłyście zauważyć ja posiadam trójeczkę o numerku 244.
Wersji jak widzicie na powyższym zdjęciu jest zdecydowanie więcej, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście na pewno kupię jeszcze nie jedną trójkę, bo mnie te cienie oczarowały totalnie!
Póki co czaję się na 231, 238, 241, 242 - wszystko oczywiście z czasem i nie na raz, ale na pewno się w nie zaopatrzę :).
* Póki co walczę z czasem i nowym wyglądem bloga - podstrony się już budują :) !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz