Cześć i czołem wszystkim!
Jak możecie zauważyć po tytule i przede wszystkim - po obrazku, przychodzę dzisiaj do Was z (po)wakacyjnym Projektem Denko.
Uzbierało mi się tego straaasznie dużo, dlatego też projekt dzielę na IV części :
*I - inne (próbki,waciki,maseczki itp) + kolorówka
*II - pielęgnacja ciała
*III - pielęgnacja włosów
*IV - pielęgnacja twarzy
W prawdzie to nie wszystko, bo po tym jak zrobiłam zdjęcia uzbierało mi się jeszcze kilka produktów, ale je już zostawię na następny projekt denko, coby Was za bardzo nie zamęczyć :)
Tak więc zapraszam na ;
Część I - inne + kolorówka
Część I - inne + kolorówka
1. Złuszczająca maska do stóp - zakupiona w Biedronce nie pamiętam dokładnie za ile. Generalnie rzecz ujmując bardzo dziwny wynalazek, który przynosił bardzo dziwne uczucie moim stopom, nie mówiąc już o tym, że wyglądałam jak jakiś Gargamel tuptając w tym gdy była taka potrzeba - bo ogólnie to wolałam się w tym nie ruszać tylko siedzieć na dupsku. Ogólnie to efekty jakieś zauważyłam na stopach. Nie były to jakieś efekty 'o wow, mam nowe stopy!' ale na pewno były gładsze, zrogowacenia na piętach były mniejsze i były gładsze, więc produkt tak w sumie na plus. Łuszczenia samego w sobie nie zauważyłam w sensie, że nie odrywałam jakiś płatów ze stóp, więc możliwe, że podczas kąpieli itp schodziło, bo stopy były faktycznie trochę gładsze. Jak będę miała możliwość pewnie powrócę do tych skarpetek.
2. Próbka Avon senses, nawilżający kremowy żel pod prysznic - Przepiękny zapach! Jak na mój węch pachnie mi to mixem owoców i pięknych kwiatów. Zapach cud, miód i orzeszki! Nie jestem w stanie stwierdzić tylko po jednym użyciu, czy robił coś konkretnego z moją skórą, jednak wydaje mi się, że jak będę miała tylko okazję to kupię wersję pełnowymiarową. Cudowny zapach!
3. Próbka Ziaja Spot, krem opalizujący cera tłusta i mieszana - Bardzo dobry krem! Pięknie rozświetlał, odrobinę matowił, cera była super rozświetlona, świeża i wypoczęta. Jak tylko poprawi się kondycja mojej cery na pewno go kupię w wersji pełnowymiarowej.
4. Maseczka Rival de Loop, mleczno-migdałowa - Jest to maseczka, która nie robiła praktycznie nic. Nie nawilżyła mi cery, po nałożeniu jej skóra mnie odrobinę piekła, dlatego też do niej nie powrócę.
5. Maseczka Rival de Loop, na dobre samopoczucie truskawkowo/waniliowa - podobnie jak powyższa maseczka nic a nic nie robiła z moją skórą twarzy. Poza ładnym, jogurtowym zapachem nic mnie w niej nie zachwyciło. Po prostu byla ... więcej jej nie kupię.
6. Maseczka Rival de Loop, peel-off - Najlepsza ze wszystkich testowanych przeze mnie maseczek z firmy Rival de Loop. Jest to maseczka oczyszczająca pory, i faktycznie ładnie oczyszczała, a twarz była delikatna w dotyku. I zapewne powróciła bym do niej ponownie gdyby nie jeden, wielki minus ... Alkohol w składzie, i to gdzieś na drugim/trzecim miejscu, co dla mojej cery jest niedopuszczalne wręcz a zapach alkoholu unosił się po całej łazience. Nie powrócę ponownie do tego produktu.
7. Maseczka Rival de Loop, nawilżająca - ehhh ... tak jak pierwsze dwie - kompletnie nic nie zrobiła z moją cerą, nie nawilżyła jej, nie poprawiła jej kondycji. Nie powrócę do niej.
Coby te maseczki nie zrobiły i tak bym do nich nie powróciła. Stawiam ostatnimi czasy na naturalne maseczki - robione w domu, jednak te maseczki dupencji mi nie urwały :)
2. Próbka Avon senses, nawilżający kremowy żel pod prysznic - Przepiękny zapach! Jak na mój węch pachnie mi to mixem owoców i pięknych kwiatów. Zapach cud, miód i orzeszki! Nie jestem w stanie stwierdzić tylko po jednym użyciu, czy robił coś konkretnego z moją skórą, jednak wydaje mi się, że jak będę miała tylko okazję to kupię wersję pełnowymiarową. Cudowny zapach!
3. Próbka Ziaja Spot, krem opalizujący cera tłusta i mieszana - Bardzo dobry krem! Pięknie rozświetlał, odrobinę matowił, cera była super rozświetlona, świeża i wypoczęta. Jak tylko poprawi się kondycja mojej cery na pewno go kupię w wersji pełnowymiarowej.
4. Maseczka Rival de Loop, mleczno-migdałowa - Jest to maseczka, która nie robiła praktycznie nic. Nie nawilżyła mi cery, po nałożeniu jej skóra mnie odrobinę piekła, dlatego też do niej nie powrócę.
5. Maseczka Rival de Loop, na dobre samopoczucie truskawkowo/waniliowa - podobnie jak powyższa maseczka nic a nic nie robiła z moją skórą twarzy. Poza ładnym, jogurtowym zapachem nic mnie w niej nie zachwyciło. Po prostu byla ... więcej jej nie kupię.
6. Maseczka Rival de Loop, peel-off - Najlepsza ze wszystkich testowanych przeze mnie maseczek z firmy Rival de Loop. Jest to maseczka oczyszczająca pory, i faktycznie ładnie oczyszczała, a twarz była delikatna w dotyku. I zapewne powróciła bym do niej ponownie gdyby nie jeden, wielki minus ... Alkohol w składzie, i to gdzieś na drugim/trzecim miejscu, co dla mojej cery jest niedopuszczalne wręcz a zapach alkoholu unosił się po całej łazience. Nie powrócę ponownie do tego produktu.
7. Maseczka Rival de Loop, nawilżająca - ehhh ... tak jak pierwsze dwie - kompletnie nic nie zrobiła z moją cerą, nie nawilżyła jej, nie poprawiła jej kondycji. Nie powrócę do niej.
Coby te maseczki nie zrobiły i tak bym do nich nie powróciła. Stawiam ostatnimi czasy na naturalne maseczki - robione w domu, jednak te maseczki dupencji mi nie urwały :)
1.Płatki kosmetyczne, Carea & 2.Płatki kosmetyczne, Lilbe - Powiem Wam szczerze, że dałam je do tej samej linijki ze względu na to, że zarówno jedne jak i drugie bardzo lubię i kupuję je ciąglę, w koło macieju ... Cenie je przede wszystkim za to, że są delikatne i tanie. Minusem może być fakt, że czasami się rozwarstwią, jednak mimo to na pewno do nich powrócę!
3. Płatki kosmetyczne powlekane, Lilbe - Droższe od powyższych i mniejszej pojemności, jednak odrobinę lepsze. Dzięki temu, że miały otoczkę nie rozwarstwiały się, co ja osobiście bardzo lubię. Ponadto były mięciutkie i delikatne i na pewno raz na jakiś czas będę do nich powracać.
4. Płatki kosmetyczne Dada - Kupiłam je na promocji wraz z chusteczkami mokrymi, bo wtedy było to mega opłacalne. Generalnie rzecz ujmując płatki bardzo dobrej jakości. Cienkie, jednak miękkie i zarazem nie rozwarstwiające się. Trochę się przeliczyłam jeżeli chodzi o rozmiar, bo suma sumarów i tak jeden płatek cięłam na cztery części, bo takie duże to nie moja bajka się okazuje. Gdyby wyprodukowali mniejszą wersję tych płatków na pewno bym się na nie skusiła. Biorąc pod uwagę ich wielkość niestety, ale do nich nie powrócę.
3. Płatki kosmetyczne powlekane, Lilbe - Droższe od powyższych i mniejszej pojemności, jednak odrobinę lepsze. Dzięki temu, że miały otoczkę nie rozwarstwiały się, co ja osobiście bardzo lubię. Ponadto były mięciutkie i delikatne i na pewno raz na jakiś czas będę do nich powracać.
4. Płatki kosmetyczne Dada - Kupiłam je na promocji wraz z chusteczkami mokrymi, bo wtedy było to mega opłacalne. Generalnie rzecz ujmując płatki bardzo dobrej jakości. Cienkie, jednak miękkie i zarazem nie rozwarstwiające się. Trochę się przeliczyłam jeżeli chodzi o rozmiar, bo suma sumarów i tak jeden płatek cięłam na cztery części, bo takie duże to nie moja bajka się okazuje. Gdyby wyprodukowali mniejszą wersję tych płatków na pewno bym się na nie skusiła. Biorąc pod uwagę ich wielkość niestety, ale do nich nie powrócę.
1. Mokre chusteczki BabyDream - Nie jestem jakąś wielką fanką chusteczek mokrych, jednak jak wiadomo - czasami się przydają. Zainwestowałam w małą, poręczną paczuszkę, która idealnie mieściła mi się do plecaka podręcznego na pielgrzymce. Jak wiadomo, albo i nie - na pielgrzymce warunki są róże, również na postojach trzeba było się przetrzeć, przemyć rączki więc one sprawdzały mi się idealnie! Nie były bardzo mokre, były po prostu baaardzo wilgotne - ja takie lubię najbardziej, ładnie czyściły, super odświeżały, super poręczne opakowanie no i cena też na plus! Jak tylko będę się gdzieś wybierać na pewno do nich powrócę.
2. Maszynki do golenia BIC twin lady - Odkrycie wakacji 2014, zdecydowanie! Najlepsze maszynki do golenia jakie kiedykolwiek miałam. Sunęły po nóżce i nie tylko jak po masełku, nie zacięłam się nimi ani razu, na prawdę warte polecenia! Kto jeszcze nie miał okazji jeszcze ich wypróbować to zachęcam serdecznie, nie są drogie a działają cuda! Wrócę do nich ponownie.
3. Farba do włosów Palette Natural Colors - Jak wiadomo (albo i nie) jestem maniaczką farbowania włosów - tak, wiem ... to bardzo źle, ale nic na to nie poradzę, że źle mi w ciemnych włosach i tylko je traktuje jaśniejszymi farbami jak i nie rozjaśniaczami. Ta farba sama w sobie była okej, jednak nadal będę szukać swojego idealnego koloru i aplikacji. Raczej do niej nie powrócę.
2. Maszynki do golenia BIC twin lady - Odkrycie wakacji 2014, zdecydowanie! Najlepsze maszynki do golenia jakie kiedykolwiek miałam. Sunęły po nóżce i nie tylko jak po masełku, nie zacięłam się nimi ani razu, na prawdę warte polecenia! Kto jeszcze nie miał okazji jeszcze ich wypróbować to zachęcam serdecznie, nie są drogie a działają cuda! Wrócę do nich ponownie.
3. Farba do włosów Palette Natural Colors - Jak wiadomo (albo i nie) jestem maniaczką farbowania włosów - tak, wiem ... to bardzo źle, ale nic na to nie poradzę, że źle mi w ciemnych włosach i tylko je traktuje jaśniejszymi farbami jak i nie rozjaśniaczami. Ta farba sama w sobie była okej, jednak nadal będę szukać swojego idealnego koloru i aplikacji. Raczej do niej nie powrócę.
1. Puder Transparenty, mySecret - Bardzo dobry puder. Może nie matuje tak długotrwale jak poniższy, jednak też nie możemy spodziewać się cudów za 13/14 zł. Bardzo ładne, naturalne wykończenie, zdecydowanie polecam! Jeżeli tylko nie będę mieć funduszy na poniższy to na pewno do niego powrócę.
2. Puder bambusowy, Paese - Zdecydowanie mój ulubieniec! Pięknie matuje i przede wszystkim - na długo. Moja tłusta cera właśnie tego oczekuje i to dostaje od tego specyfiku, więc nie mogę się przyczepić do jego działania. Ma piękny zapach - owocowy? jakoś tak ... Na cerze wygląda bardzo naturalne, nie tworzy efektu maski.Jego jedyną wadą jest opakowanie. Trzeba na nie uważać i strzec jak oka w głowie. Ponadto trzeba znaleźć swój własny sposób na otwieranie go, aby nie wysypał się cały biały pyłek na ubranie itp. Jeżeli chodzi o cenę wszędzie się różni tak na prawdę. Na stoisku Paese jest on najdroższy, bo kosztuje ok.40 zł, ja go kupuję w miejskim kosmetycznym za 26zł. Już do niego powróciłam :)
3. Bibułki matujące, Wibo - Są to ogólnie moje pierwsze bibułki matujące, więc porównania z innymi niestety nie mam. Jednak szczerze powiedziawszy te jakiegoś szału na mnie nie zrobiły i suma sumarów nie likwidują mojego sebum jakoś oszałamiająco. Jak się zdecyduje na zakup bibułek matujący, to mimo wszystko do tych nie powrócę.
4. Brokatowy tusz do rzęs, Maybelline - nie wiem czy jest sens wypowiadania się jakoś bardziej o tym tuszu ze względu na to, że jego już nie ma w sprzedaży. Miałam go dobre kilka lat, kupowany bardzo dawno temu. Dawno go nie używałam, ostatni raz chyba na początku gimnazjum podczas jakiejś dyskoteki. Brokat bardzo ładnie się mienił, jednak wtedy miałam jeszcze krótkie rzęsy, wiec to się tak w oczy niestety nie rzucało.
2. Puder bambusowy, Paese - Zdecydowanie mój ulubieniec! Pięknie matuje i przede wszystkim - na długo. Moja tłusta cera właśnie tego oczekuje i to dostaje od tego specyfiku, więc nie mogę się przyczepić do jego działania. Ma piękny zapach - owocowy? jakoś tak ... Na cerze wygląda bardzo naturalne, nie tworzy efektu maski.Jego jedyną wadą jest opakowanie. Trzeba na nie uważać i strzec jak oka w głowie. Ponadto trzeba znaleźć swój własny sposób na otwieranie go, aby nie wysypał się cały biały pyłek na ubranie itp. Jeżeli chodzi o cenę wszędzie się różni tak na prawdę. Na stoisku Paese jest on najdroższy, bo kosztuje ok.40 zł, ja go kupuję w miejskim kosmetycznym za 26zł. Już do niego powróciłam :)
3. Bibułki matujące, Wibo - Są to ogólnie moje pierwsze bibułki matujące, więc porównania z innymi niestety nie mam. Jednak szczerze powiedziawszy te jakiegoś szału na mnie nie zrobiły i suma sumarów nie likwidują mojego sebum jakoś oszałamiająco. Jak się zdecyduje na zakup bibułek matujący, to mimo wszystko do tych nie powrócę.
4. Brokatowy tusz do rzęs, Maybelline - nie wiem czy jest sens wypowiadania się jakoś bardziej o tym tuszu ze względu na to, że jego już nie ma w sprzedaży. Miałam go dobre kilka lat, kupowany bardzo dawno temu. Dawno go nie używałam, ostatni raz chyba na początku gimnazjum podczas jakiejś dyskoteki. Brokat bardzo ładnie się mienił, jednak wtedy miałam jeszcze krótkie rzęsy, wiec to się tak w oczy niestety nie rzucało.
___________________________________________________________________________
No i to tyle w tej części denka :)! Następna część już niebawem, bo już mam dość trzymania tej wielkiej reklamówki pod biurkiem.
Do następnego ;3 !





sporo tego:)
OdpowiedzUsuńno nie da się ukryć :) no ale chociaż te opakowania już mogę wywalić :D Już się nie mogę doczekać, aż wszystko wywalę :D
Usuńo matko z córką i wnukami.. masz jeszcze więcej pustaków?? :DD
OdpowiedzUsuńTaaak :D Dlatego filmik dzielę na 4 części, bo bym nie ogarnęła tego w jednym poście :D
Usuń